Dr Krzysztof Księzopolski: „Unia Energetyczna – trzy lekcje do odrobienia”

Zakończony właśnie pierwszy dzień szczytu Rady Europejskiej nie przyniósł wiążących rozstrzygnięć w sprawie Unii Energetycznej  Rozbieżności wobec projektu, w którego odświeżenie zaangażowani byli czołowi politycy Unii Europejskiej tj. obecny przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i szef Komisji Europejskiej Claude Juncker, okazały się zbyt trudne do przezwyciężenia, a potencjalni interesariusze za mało zmotywowani żeby doprowadzić do końca porozumienie wokół Unii Energetycznej. W tej sytuacji przywódcy krajów członkowskich stają przed pytaniem co dalej? Wydaje się, że wszyscy mają do odrobienia trzy lekcje.

Po pierwsze, przywódcy państw członkowskich powinni poświęcić więcej czasu na wyjaśnienie założeń Unii Energetycznej swoim obywatelom. Bez presji społecznej trudno bowiem o sukces w tak złożonej sprawie, która musi pogodzić szereg stron o niespójnych interesach. Dla większości obywateli Wspólnoty kwestie Unii Energetycznej pozostają nieczytelne i mało istotne. Polska i część innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej z oczywistych względów pozostają tutaj wyjątkiem. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez pracownię IBRIS jeszcze przed ostatnim szczytem rady, Polacy mają jasne oczekiwania w stosunku do Unii Europejskiej. 73 % z nich uważa, iż największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Unii Europejskiej jest ekspansywna polityka Rosji. 77% Polaków uważa, że uzależnienie od rosyjskich surowców energetycznych jest sprawą wysokiej wagi dla Unii Europejskiej, a 37 % respondentów, że jest to wręcz kwestia najwyższej rangi. W efekcie Polacy odpowiadają się za silną Unią Europejską. 35% z nich nie wyklucza konieczności dalszego pogłębienia integracji.

Po drugie, osoby odpowiedzialne za ostateczne kształt Unii Energetycznej powinny lepiej dopracować jej założenia. Przedstawiona przez Komisję Europejską propozycja Unii Energetycznej nie jest pociągająca dla tych, którzy myślą o Unii Europejskiej w kategoriach obszaru wzrostu gospodarczego, wspólnych wartości, mającego istotny wpływ na stosunki międzynarodowe. Wciąż nie odpowiada też w satysfakcjonujący sposób na trzy podstawowe problemy: brak wystarczających zasobów energetycznych, wysoka podatności gospodarek na zmiany cen surowców energetycznych, a także zwiększenia politycznej mocy oddziaływania Unii Europejskiej. Nowe propozycje dotyczące Unii Energetycznej takie jak zapisanie wiążącego celu w zakresie efektywności energetycznej, rozwój odnawialnych źródeł energii, czy rozbudowa infrastruktury energetycznej, mogą przyczynić się do zmniejszenia popytu na surowce, przynieść korzystne zmiany w sposobach wytwarzania energii przez państwa członkowskie, a także wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne członków Unii Europejskiej. Nie uchronią nas jednak od wykorzystywania wciąż wysokiego uzależnienia Unii Europejskiej od importu surowców energetycznych jako broni umożliwiającym wpływanie na polityków i wskaźniki makroekonomiczne przez eksporterów surowców naturalnych.

Po trzecie, liderzy UE muszą znaleźć sposób na polityczny opór części zwolenników całkowitej autonomii polityki energetycznej na poziomie państw UE. Jeśli nie ma zgody na przeniesienie polityki energetycznej z poziomu krajowego na poziom unijny, a propozycja wspólnych zakupów gazu nie traktowana jako optymalne ekonomicznie rozwiązanie dla wielu członków UE, jedynym pomysłem wydają się być działania prawno-administracyjne, tworzące automatyczne mechanizmy reagowania kryzysowego w przypadku (np. braku dostaw, ataków terrorystycznych na infrastrukturę krytyczną, czy też cyberataków). Unia Energetyczna musi odstraszać potencjalnych agresorów, nie tylko pasywnie, poprzez wdrożenie szeregu mechanizmów wspólnego zarządzania rynkiem energii, ale musi także aktywnie kształtować stosunki międzynarodowe, przy uwzględnieniu państw i regionów, istotnych z punktu widzenia jej interesów jak np. Ukrainy, Mołdawia czy Gruzji.

Odrobienie tych trzech lekcji przez przywódców UE ma ogromne znaczenie dla przyszłości Wspólnoty. Unia Energetyczna jest bowiem testem pokazującym, czym będzie Unia, czy luźnym związkiem państw o marginalnym znaczeniu w sferze światowej polityki i gospodarki, czy liczącym się partnerem, który w obliczu zagrożeń wykazuje strategiczne, automatyczne i spójne działanie.  Jej powodzenie stanie się mocnym dowodem na to, że obywatele Unii mają dość determinacji, aby kształtować przyjazne i bezpieczne otoczenie zewnętrzne. Polki i Polacy są gotowi by tę odpowiedzialność ponosić.

Ten post dostępny jest także w języku: angielski